wtorek, 5 lutego 2013

Optymizm samobójcy


„The Letting Go”
Bonnie “Prince” Billy
Drag City
2006

Ocena: **** i pół

Will Oldham dzięki ostatniej modzie czy też renesansowi wszelakiej maści muzyki folk cieszy się niespotykaną dotychczas w swojej długiej karierze popularnością. Trudno jednak zarzucić, że nie zasługuje na uznanie, jakie go otacza. Oprócz kultu fanów ma też olbrzymi respekt ze strony artystów, takich jak PJ Harvey, Bjork, Nick Cave, Tortoise czy w końcu Johnny Cash, który nagrał jedną z jego piosenek („I See A Darkness”). Jego twórczość nierozerwalnie związana jest z amerykańską tradycją, ale jednocześnie tyle w niej inspiracji z mniej spodziewanych źródeł, że nie można przypiąć mu łatek w rodzaju „lo-fi”, ”alt-country” czy „freak folk”. Uwielbia starego bluesa i soul, a na swoim iPodzie ma m.in. Iggy’ego Popa, The Fall i Jamesa Browna. Słucha rapu, lubi Nelly’ego i zawsze kupuje nowe płyty Missy Elliott w dniu ich premiery. 

Nie można zabić warzywa strzelając mu w głowę...


„Obrazy Grozy - 6 - Saga o potworze z bagien”
Scenariusz: Alan Moore
Rysunki: Stephen Bissette, John Totleben
Egmont

Ocena: ****

Kiedy w pierwszej połowie lat 80. seria „Swamp Thing” po zaledwie 19 numerach znajdowała się w stanie śmierci klinicznej, za sterami stanął Alan Moore – scenarzysta dopiero na początku wielkiej kariery, która zaowocuje później takimi dziełami, jak „Strażnicy”, ”V jak Vendetta”, „Liga Niezwykłych Dżentelmenów” czy „From Hell”. Wydawnictwo DC niedwuznacznie dało Anglikowi do zrozumienia, że czasu na odwrócenie losów tego komiksu ma niezwykle mało. Ten zadziałał więc błyskawicznie: w jednym zeszycie pozamykał wszystkie wątki oraz... zabił głównego bohatera. Kolejne siedem numerów odmieniło fortunę serii oraz oblicze komiksu w ogóle (przy dziełach Moore’a to zdanie pada często, ale zawsze jest to prawda) – to właśnie dzięki „Sadze o potworze z bagien” powołano do życia wydawnictwo Vertigo, cenione do dziś za przełomowe „powieści graficzne”, skierowane do starszego i bardziej wyrobionego odbiorcy, w którym skrzydła rozwinąć mogli, obok Moore’a, m.in. Neil Gaiman, Grant Morrison, Warren Ellis, Jamie Delano czy Peter Milligan.

W czym tkwiła tajemnica sukcesu zabiegu Alana Moore’a?